fbtw
Adam Małysz

Kalendarze LGP i PŚ, wątpliwości związane z terminem MŚwL w Planicy, jak wyglądają treningi polskich skoczków oraz zmiany w kadrze. Między innymi o tym mówił Adam Małysz w rozmowie z Filipem Czyszanowskim i Mateuszem Leleniem na antenie TVP Sport.

Sierpień, a co za tym idzie inauguracja LGP zbliżają się wielkimi krokami. Kalendarze FIS zdaniem Filipa Czyszanowskiego są zbyt optymistyczne z czym zgodził się Adam Małysz, dodając: „Myślę, że musieli coś zrobić. Sierpień jest już dosyć blisko i może być to ciężkie, szczególnie we Francji, gdzie oni w zasadzie nie mają tam jeszcze żadnego programu naprawczego (…). Myślę, że Wisła jest przygotowana”. Jednak z racji na zaistniałą sytuację i panujące obostrzenia, wątpi że będą to zawody z kibicami. Co ciekawe Mistrzostwa Europy w Lekkiej Atletyce, mające odbyć się we Francji na koniec sierpnia zostały odwołane.

Są głosy, że Puchar Świata w Wiśle (21-22.11.2020r.) oraz w Zakopanem (16-17.01.2021r.), powinny odbyć się nawet jeśli miałyby być bez fanów, m. in. ze względu na sponsorów. Małysz uspokaja, że kontakt ze sponsorami jest dobry i ma nadzieję, że pozostaną oni ze skoczkami mimo trudnych czasów. Wiadomo, że straty z zawodów bez kibiców będą duże, a w przypadku braku konkursów jeszcze większe. Należy też pamiętać, że sponsorom trzeba dać coś od siebie, w tym wypadku reklamowanie ich podczas zmagań. Do zimy pozostało wciąż dużo czasu, a skoki narciarskie to sport zimowy, który ma w sobie potencjał, dlatego też nic nie jest przesądzone.

Mistrzostwa Świata w Lotach, czyli największa impreza sezonu 2019/2020, została przeniesiona na grudzień. Co o tej dacie sądzi nasz były skoczek? „Jest to bardzo dziwny termin, zaraz po Tagile, po Rosji, gdzie wiemy jaka jest sytuacja warunki są wietrzne może się zdarzyć tak, że nikt tam nie skoczy.” Zadaniem Adama najlepiej byłoby przenieść Engelberg na tydzień wcześniej, a w jego pierwotne miejsce wstawić Planicę.

Adam Małysz naciskał na to, aby nie lecieć dwa razy z Europy do Azji, żeby konkursy w Pekinie odbyły się po zawodach w Sapporo. Prośby przyniosły oczekiwane skutki. Chodzi o to, aby uniknąć tak częstego przestawiania zegara biologicznego, latać mniej, ale przede wszystkim, żeby zmniejszyć i tak już duże koszty.

Następnie Dyrektor ds. skoków narciarskich i kombinacji norweskiej opowiada o obecnej sytuacji polskich skoczków. „Czasem trener przyjeżdża indywidualnie do zawodnika na siłownię, czy do domu, oczywiście w zachowaniu wszelkich prób bezpieczeństwa, oni trenują bo muszą już zacząć poważniejszy trening.”. Mowa też o chęci rozpoczęcia treningów na skoczni (połowa maja) oraz o tym, że została wysłana prośba do ministerstwa. Treningi odbywałyby się z zalecaną ostrożnością: „Każdy zawodnik mógłby się przebierać w innej szatni, oczywiście obsługa minimalna, trenerzy na wieży trenerskiej też mogą utrzymać odstęp dwóch metrów w maseczkach, zawodnicy na rozbiegu również mogą nie stać przy sobie, tylko w odstępach” oto wizja treningu na skoczni. Jak okazało się kilka dni po wywiadzie, ministerstwo pozytywnie rozpatrzyło prośbę i treningi ruszą zgodnie z planem.

Źródło: sport.tvp.pl
Fotografia: Sabine Link

INNE ARTYKUŁY W TEJ KATEGORII

strefa komunikacji

Newsletter

NEWSletter portalu SkokiEXRESS.pl to zbiór najważniejszych informacji z danego dnia, które wysyłamy do Państwa na pocztę e-mail. Zachęcamy do zarejestrowania swojego adresu e-mail, aby otrzymywać powiadomienia.

Facebook