fbtw

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

Nie milkną echa wielkiego sukcesu włoskiej skoczkini Lary Malsiner. Włoscy dziennikarze, po niedzielnym sukcesie w zawodach Pucharu Świata w austriackim Hinzenbach, gdzie stanęła na najniższym stopniu podium, wręcz oszaleli na jej punkcie. Ja, korzystając z sytuacji, poprosiłem ją o podzielenie się wrażeniami na ten temat oraz o opinię na temat kondycji żeńskich skoków narciarskich, problemów tej dyscypliny sportu we Włoszech, a także zapytałem o kilka faktów związanych z jej karierą.

Włoska skoczkini nie kryła wielkiej radości po zajęciu miejsca na trzecim stopniu podium w niedzielnych zawodach, tym bardziej, iż było to jej pierwsze podium w karierze. Ponadto podkreśliła ona głębokie więzi, jakie łączą ją z siostrami Manuelą oraz Jessicą, a także fakt, iż po raz pierwszy w historii mogły, wszystkie trzy, razem wystąpić w zawodach najwyższej rangi, a także wskazała jej zdaniem główne przyczyny głębokiej zapaści, w jakiej znajdują się skoki narciarskie we Włoszech oraz dlaczego są tak duże dysproporcje między męską, a żeńską odmianą tej dyscypliny sportu. Na sam koniec podzieliła się także ogólnymi spostrzeżeniami na temat kobiecych skoków narciarskich, a także wskazała, co jej zdaniem warto poprawić, żeby sport ten stał się bardziej popularny. Nie zabrakło również pytania o osobę Łukasza Kruczka, oraz o polskich skoczków i skoczkinie narciarskie.

ŁUKASZ SERBA: Co czujesz po niedzielnym wielkim sukcesie?

LARA MALSINER: Jestem bardzo zadowolona z wyniku, jaki udało mi się osiągnąć i jest to oczywiście solidna dawka motywacji przed kolejnymi konkursami.

ŁUKASZ SERBA: Spodziewałaś się tak fantastycznego wyniku?

LARA MALSINER: Nie, jak do tej pory moim najlepszym rezultatem było 6. miejsce, wywalczone w sobotnim konkursie, a wcześniej podczas zawodów w Rosji, w poprzednim sezonie. Podczas ceremonii kwiatowej oraz dekoracji zwycięzców miałam przyjemność stać bezpośrednio obok podium, jednak nie miałam możliwości, żeby na nim stanąć bezpośrednio. Bardzo chciałam ten cel osiągnąć, jednak biorąc pod uwagę obecny poziom, mogłam póki co tylko o tym pomarzyć.

ŁUKASZ SERBA: Ale dzień później twoje największe marzenie spełniło się. Zatem jakie to jest uczucie stać na podium, a nie obok podium? 

LARA MALSINER: Jest to coś fantastycznego. Czerpałam ogromną radość z każdej chwili bycia na nim.

ŁUKASZ SERBA: Zaraz po konkursie powiedziałaś: "Kiedy zobaczyłam, że Maren Lundby jest za mną, poczułam wielką radość". Zatem kim jest dla Ciebie osoba Maren Lundby? Czujesz przed nią respekt? Nie ukrywajmy, iż jest to legenda tej dyscypliny sportu.

LARA MALSINER: Tak, czuję do niej wielki szacunek. Po moim skoku do końca rywalizacji pozostało tylko trzech najlepszych zawodników klasyfikacji generalnej, więc pomyślałam, że pewnie skończę na 4. miejscu, ale już dawało mi to wielką radość, ponieważ byłby to mój życiowy wynik. Jednak kiedy zobaczyłam, że Maren skoczyła gorzej ode mnie, wręcz oszalałam z radości. To było coś nieprawdopodobnego!

ŁUKASZ SERBA: Twoja starsza siostra, Manuela dodała wpis na swoim profilu na instagramie, w którym pogratulowała Ci, a także podkreśliła fakt, iż po raz pierwszy mogłyście wszystkie trzy wystąpić w zawodach najwyższej rangi, bowiem masz przecież jeszcze młodszą siostrę Jessicę, nie kryjąc przy tym ogromnej radości. Czujesz wsparcie ze strony swoich sióstr?

LARA MALSINER: Tak, wszystkie trzy bardzo się wspieramy.

ŁUKASZ SERBA: Czy to pomaga w czasie zawodów? W jakiś sposób odresowuje? Dodaje motywacji?

LARA MALSINER: Tak, w czasie oczekiwania na skok jak najbardziej, chociaż bardziej pomaga mi to przed zawodami, bo mogę wtedy na chwilę pomyśleć o innych rzeczach niż skoki narciarskie.

ŁUKASZ SERBA: Jeden z włoskich dziennikarzy porównał Ciebie i Twoje siostry do słynnych braci Prevców. Czy nie masz "z tyłu głowy" takich myśli, że za kilka lat siostry Malsiner będą stanowiły o sile kobiecych skoków narciarskich?

LARA MALSINER: Póki co Jessica jest jeszcze bardzo młoda i zdaje się, że najlepsze dopiero przed nią. Jednak za kilka lat wszystko może się zdarzyć i na pewno byłoby to coś fantastycznego.

ŁUKASZ SERBA: Planujesz start na Mistrzostwach Świata Juniorów? Jak do tej pory Twoim najlepszym wynikiem był brązowy medal sprzed roku, wywalczony w Lahti. Czy w tym roku, biorąc pod uwagę Twoją aktualną formę i możliwości nie chciałabyś pojechać i powalczyć o złoto? Twojej siostrze Manueli udało się to osiągnąć przed trzema laty, w Stanach Zjednoczonych.

LARA MALSINER: Tak, w tym roku również planuję wystartować. Wywalczyć złoto będzie jednak bardzo trudno, gdyż jest jedna austriacka skoczkini, która nawet wygrała zawody Pucharu Świata w tym sezonie, a także silne Rosjanki.

ŁUKASZ SERBA: Masz na myśli Maritę Kramer?

LARA MALSINER: Zgadza się.

ŁUKASZ SERBA: Dobrze, to może teraz przejdźmy do innych kwestii. Jak zaczęła się Twoja przygoda ze skokami narciarskimi i dlaczego akurat ten sport? Skoki we Włoszech nie są przecież zbyt popularne..

LARA MALSINER: Zaczęło się od tego, że instruktor narciarstwa z okolic miejsca, gdzie mieszkam zapytał moją starszą siostrę Manuelę, czy ta nie chciałaby spróbować swoich sił w skokach narciarskich, gdyż jego zdaniem miała do uprawiania tego sportu duże predyspozycje. Wcześniej trenowała ona pływanie i nawet ukończyła specjalistyczny kurs właśnie z pływania, jednak, kiedy ta oddała pierwsze skoki na skoczni narciarskiej stwierdziła, że skupi się jednak na skokach, a ja podpatrując ją i widząc jak dużą czerpie z tego satysfakcję i radość, stwierdziłam, że pójdę jej śladem.

ŁUKASZ SERBA: Czujesz jakiekolwiek wsparcie ze strony włoskiej federacji narciarskiej? Nie jest to trudne trenować dyscyplinę sportu, która nie jest popularna w Twoim kraju?

LARA MALSINER: Rzeczywiście nie jest to łatwe. Mam wrażenie, że we Włoszech bardziej skupiają się na narciarstwie alpejskim i to właśnie na tę dyscyplinę sportu skierowana jest cała uwaga włoskiej federacji narciarskiej. Oczywiście wiąże się to także z dużo lepszymi wynikami narciarzy alpejskich, ale mam wrażenie, że gdybyśmy dysponowali podobnymi budżetami, bo niestety na narciarstwo alpejskie przeznaczane jest dużo więcej pieniędzy niż na skoki narciarskie, nasze wyniki mogłyby być porównywalne. Z drugiej strony nie mamy co narzekać, gdyż włodarze włoskiej federacji zawsze podkreślają, iż dla nikogo wsparcia nie zabraknie.

ŁUKASZ SERBA: Znasz Roberto Cecona? Dla wielu włoskich skoczków i skoczkiń narciarskich jest on idolem i wzorem do naśladowania. Dla Ciebie również? Czy jego wcześniejsze sukcesy jakoś wpłynęły na podjęcie przez Ciebie decyzji o zostaniu skoczkinią narciarską?

LARA MALSINER: Tak, znam go, ale tylko jako trenera i jego sukcesy nie miały wpływu ani na podjęcie decyzji o zostaniu skoczninią narciarską ani na moją dalszą karierę.

ŁUKASZ SERBA: Jaki jest Twoim zdaniem główny problem włoskich skoków narciarskich?

LARA MALSINER: Problem jest bardzo mała ilość skoczni do treningów. Do naszej dyspozycji jest zaledwie jeden kompleks skoczni z obiektami K-60, K-90 oraz K-120. Ponadto problemem jest także niedoświadczona kadra trenerska.

ŁUKASZ SERBA: Wielu polskich (i nie tylko) ekspertów oraz kibiców skoków narciarskich zauważa duże dysproporcje między kadrami męską oraz żeńską. Wśród mężczyzn, po za wcześniejszymi sukcesami Robert Cecona, w dalszym okresie wybili się jedynie Andrea Morassi oraz Sebastian Colloredo, a teraz i również Alex Insam, wicemistrz świata juniorów z 2017 roku, chociaż mam wrażenie, iż jego kariera w ostatnim czasie lekko stanęła w miejscu. Kobiece skoki to przede wszystkim Evelyn Insam oraz Elena Runggaldier, a później także i Twoja starsza siostra, Manuela, szczególnie w okresie przed kontuzją, jakiej doznała. Odnoszę wrażenie, że ich kariery były i są bardziej okazałe od kolegów z męskiej kadry.

LARA MALSINER: Męskie skoki są dużo bardziej popularne, przez co więcej osób uprawia ten sport i ciężej jest się przebić. Często w kobiecych zawodach niższej rangi, typu Puchar Kontynentalny czy FIS Cup na starcie pojawia się maksymalnie po 30 zawodniczek i po prostu łatwiej jest osiągnąć dobry wynik. W przypadku zawodów mężczyzn zawodników na starcie jest dużo więcej, przez co jest dużo trudniej.

ŁUKASZ SERBA: Trenujesz tylko na obiektach w Predazzo, czy za granicą również?

LARA MALSINER: Dużo częściej trenujemy w Austrii, przede wszystkim na obiektach w Stams oraz Seefeld, ponieważ jest to nawet bliżej mojego miejsca zamieszkania, niż obiekty w Predazzo. Aktualnie jednak, wraz z trenerem, mieszkamy blisko obiektów w Planicy, dlatego teraz tam też głównie trenujemy.

ŁUKASZ SERBA: Jak oceniasz poziom kobiecych skoków narciarskich? W moim odczuciu czasy dominacji takich zawodniczek jak Sara Takanashi, czy Maren Lundby już minęły i stawka wydaje się być dużo bardziej wyrównana. Podzielasz moje zdanie?

LARA MALSINER: Moim zdaniem poziom kobiecych skoków narciarskich rośnie z roku na rok i oczywiście, jak w każdym sporcie, zdarzy się ktoś, kto zdominuje rywalizację, ale zarówno u mężczyn jak i wśród kobiet stawka jest dość wyrównana.

ŁUKASZ SERBA: Myślisz, że kobiece skoki narciarskie będą w stanie dorównać męskiej odmianie tego sportu w kontekście przede wszystkim zainteresowania publiczności, mediów etc.?

LARA MALSINER: Trudno powiedzieć. Wiele zależy od promocji tej dyscypliny, liczby nacji biorących udział w zawodach oraz od ogólnego poziomu kobiecych skoków.

ŁUKASZ SERBA: Co Twoim zdaniem można by było poprawić, żeby kobiece skoki stały się bardziej atrakcyjne? Według mnie powinno być więcej konkursów na dużych obiektach.

LARA MALSINER: Tak, ja myślę podobnie. Fajnym pomysłem byłaby organizacja czegoś w rodzaju "Kobiecego Turnieju 4 Skoczni". Myślę, że zainteresowanie mediów mogłoby być podobne jak w męskiej odmianie tego turnieju i z pewnością wpłynęłoby to pozytywnie na rozwój naszej dyscypliny. Dobrze by było również podnieść gratyfikacje finansowe za zwycięstwa i miejsca na podium, gdyż faktem jest, iż mężczyzni otrzymują dużo więcej i przez co jest im znacznie łatwiej.

ŁUKASZ SERBA: Co myślisz o organizacji tzw. konkursów mieszanych? Obecnie w Pucharze Świata nie są one organizowane praktycznie w ogóle, jedynie przy okazji Mistrzostw Świata, a przecież z pewnością możliwość startu z mężczyznami buduje ducha rywalizacji i wzmacnia więzi pomiędzy sportowcami. Czy zgadzasz się z opinią, że władze FISu powinny pomyśleć o częstszej organizacji tego typu konkursów również na poziomie Pucharu Świata? Ostatni konkurs mieszany to bodajże Lillehammer 2013....

LARA MALSINER: Oczywiście, konkursy mieszane powinny być organizowane dużo częściej. Na pewno wpłynęłoby to pozytywnie na promocję kobiecych skoków narciarskich, bowiem widownia, która śledzi zmagania mężczyzn, zapewne również pojawiłaby się przy okazji konkursu mieszanego. Kiedy ludzie zobaczyliby, że kobiety również świetnie sobie poczynają na światowych skoczniach, na pewno częściej zaczęliby przychodzić na konkursy kobiet. A po za tym, tak jak wspomniałeś, możliwość wspólnej rywalizacji z mężczyznami to zawsze ciekawe przeżycie.

ŁUKASZ SERBA: Władze FISu niedawno ogłosiły, iż na najbliższych Mistrzostwach Świata w Oberstdorfie w roku 2021, kobiety, wzorem mężczyzn rywalizować będą o medale zarówno na normalnym jak i dużym obiekcie. Ponadto dużo wcześniej ustalono, że od Igrzysk Olimpijskich w Pekinie również organizowane będą konkursy mieszane w ramach imprezy tej rangi. Czy to dobra decyzja? 

LARA MALSINER: Tak, ponieważ nie ukrywam, że zarówno ja jak i moje koleżanki ze skoczni bardzo zazdrościłyśmy kolegom, skoczkom narciarskim, możliwości rywalizacji zarówno na normalnym jak i dużym obiekcie. Możliwość startu na skoczni dużej to zawsze dużo większa satysfakcja i frajda dla skoczka narciarskiego i cieszę się, iż nasze marzenia się w końcu spełnią.

ŁUKASZ SERBA: Bardziej preferujesz mniejsze czy większe obiekty? Jest duża różnica między skocznią K-90, a K-120?

LARA MALSINER: Na ten moment skaczę lepiej na mniejszych obiektach, ale tak jak już wcześniej wspomniałam wolę jednak większe skocznie, ponieważ odczuwasz większą przyjemność z samego lotu, który jest dużo dłuższy w porównaniu z mniejszą skocznią. Po za tym prędkości najazdowe również są dużo wyższe, jednak jeśli chodzi o technikę lotu, lądowania etc. to nie ma żadnych różnic. 

ŁUKASZ SERBA: Marzysz o oddaniu skoku na obiekcie mamucim? Myślisz, że jest to możliwe, biorąc pod uwagę rozwój kobiecych skoków narciarskich?

LARA MALSINER: Tak i jestem przekonana, że w końcu uda mi się to zrobić.

ŁUKASZ SERBA: Nie czułabyś żadnego strachu przez oddaniem takiego skoku? Dla wielu sportowców jak np. dla Daniela Andre Tandego, który cierpi na lęk wysokości, skok na obiekcie mamucim to coś w rodzaju walki z własnymi słabościami.

LARA MALSINER: Wielu moich kolegów, skoczków, którzy mieli okazję skakać na tego typu obiektach na początku odczuwało strach, jednak zazwyczaj bezpośrednio po oddaniu skoku bardzo szybko ten strach mijał kosztem czerpania przyjemności z długiego lotu i pokonywania kolejnych metrów. 

ŁUKASZ SERBA: Mistrzostwa Świata, Igrzyska Olimpijskie, czy moze Puchar Świata? Co jest dla Ciebie ważniejsze?

LARA MALSINER: Wszystkie trzy rzeczy staram się traktować równorzędnie. Mistrzostwa Świata czy Igrzyska Olimpijskie są organizowane co jakiś czas i zwycięstwo w nich, choć jest niezapomnianym przeżyciem, nie zawsze świadczy o rzeczywistej formie zawodnika. Z kolei Puchar Świata składa się z dużo większej liczby konkurów i tam jeżeli chcesz być najlepszy to musisz prezentować dobrą formę przez cały sezon.

ŁUKASZ SERBA: Kto jest Twoim sportowym idolem?

LARA MALSINER: Nie mam idola. Staram się po prostu być sobą, stawiać sobie kolejne cele i przełamywać kolejne bariery. Myślę, że jeśli sportowiec za bardzo skupia się na naśladowaniu innych to prędzej czy poźniej staje się taki jak on i jest kojarzony poprzez sukces innych, a nie własny, a to w moim odczuciu nie jest dobre.

ŁUKASZ SERBA: Jaki jest Twój główny cel na dalszą część sezonu? Może pierwsze zwycięstwo?

LARA MALSINER: Bardzo bym chciała odnieść sukces na Mistrzostwach Świata Juniorów. Myślę, że na zwycięstwo w zawodach Pucharu Świata przyjdzie jeszcze czas.

ŁUKASZ SERBA: Na sam koniec powiedz może jeszcze co myślisz o polskich skokach narciarskich. Masz kontakt z jakimś skoczkiem albo skoczkinią z tego kraju?

LARA MALSINER: Wiem, że męska drużyna jest bardzo silna i odnosi wielkie sukcesy. Kobieca, póki co nie, ale ich wyniki są coraz to lepsze i widać, szczególnie w Kindze Rajdzie, duży potencjał.

ŁUKASZ SERBA: Czy kojarzysz Łukasza Kruczka? Przez długi okres czasu był on trenerem męskiej drużyny włoskich skoczków a od tego sezonu trenuje on polskie skoczkinie. Kinga Rajda pod jego wodzą zdołała już zająć miejsce w czołowej "10" w Oberstdorfie, gdzie była 6.

LARA MALSINER: Tak kojarzę, ale nie miałam nigdy z nim dużego kontaktu.

ŁUKASZ SERBA: Ok, zatem bardzo dziękuję za rozmowę i życzę Ci samych sukcesów, a Twojej siostrze Manueli szybkiego powrotu do formy, jaką prezentowała przed kontuzją.

LARA MALSINER: Dziękuję bardzo!

 

Źródło: Informacja własna
Fotografia: Sabine Link

INNE ARTYKUŁY W TEJ KATEGORII

strefa komunikacji

Newsletter

NEWSletter portalu SkokiExpress.pl to codzienne informacje związane ze skokami narciarskim, które wysyłamy na Państwa adres e-mail! W naszym NEWSletterze znajdą Państwo m.in. zapowiedzi i podsumowania konkursów, wyniki, ciekawostki i wiele innych.

Facebook

-->